22 stycznia 2026 r. Parlament Europejski głosował 471 do 68 za rezolucją wzywającą Europę do uwolnienia się od zależności technologicznej od USA. EPP, socjaldemokraci, liberałowie, Zieloni — wszyscy za. Polski europoseł Michał Kobosko ujął to dosadnie: „Jeśli nie zaczniemy działać teraz, ryzykujemy stanie się cyfrową kolonią." Retoryka jest polityczna, ale podstawowa obawa jest strukturalna: 70 % udziału w rynku trzech dostawców z jednej jurysdykcji to, z każdej definicji, ryzyko koncentracji.

Miesiące później liczby, które skłoniły do tego głosowania, pozostają bez zmian. Ponad 80 % produktów, usług i infrastruktury cyfrowej wykorzystywanych w UE pochodzi od dostawców spoza Europy. Amazon, Microsoft i Google kontrolują około 70 % europejskiego rynku chmurowego. Europejskie organizacje wydają szacunkowo 265 mld EUR rocznie na nieeuropejskie produkty i usługi cyfrowe.

Głosowanie Parlamentu zwieńczyło rok niezwykle konkretnych wydarzeń politycznych. Kanclerz wskazujący zależność jako porażkę w dziedzinie bezpieczeństwa. Szczyt francusko-niemiecki mobilizujący miliardy. Rzeczywiste oprogramowanie budowane, wdrażane i federowane ponad granicami. Suwerenność cyfrowa jest na agendzie od ujawnień Snowdena — ale 2025 r. przyniósł więcej konkretnych wyników niż dwanaście lat przed nim razem wziętych.

Pytanie brzmi, czy impet się utrzyma.

Przemówienie monachijskie

W lutym 2026 r. Friedrich Merz wygłosił przemówienie otwierające na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Jedno zdanie wyróżniało się: „Nikt nie zmusił nas do nadmiernej zależności od Stanów Zjednoczonych, w której niedawno się znaleźliśmy. Ten brak autonomii był samozadany."

To dosadny język jak na scenę dyplomatyczną. Wniosek był jeszcze bardziej godny uwagi: „Polityka konkurencyjności to polityka bezpieczeństwa, a polityka bezpieczeństwa to polityka konkurencyjności."

Merz zrobił coś, czego jego poprzedniczka nie zrobiła w ciągu 16 lat: publicznie zaklasyfikował europejską zależność technologiczną jako <span class=“tt” data-tt=“Merz na MSC, lut. 2025: „samozadana zależność” — pierwszy niemiecki kanclerz, który określił zależność cyfrową jako kwestię polityki bezpieczeństwa">porażkę w dziedzinie polityki bezpieczeństwa.

Szczyt berliński

18 listopada 2025 r. odbył się szczyt w sprawie europejskiej suwerenności cyfrowej w Berlinie. Niemcy i Francja wystawiły zaproszenie; wszystkie 27 państw członkowskich UE wysłały przedstawicieli.

Macron ujął sprawę w charakterystycznie ostrych słowach, nazywając Europę „wasalem" amerykańskiej i chińskiej technologii. „Nie chcemy być klientami wielkich przedsiębiorców ani wielkich rozwiązań dostarczanych z USA czy Chin. Wyraźnie chcemy projektować własne rozwiązania."

Konkretne wyniki: 12 mld EUR zobowiązań inwestycyjnych sektora prywatnego. Założenie ESTIA. Wspólny rozwój openDesk i LaSuite. Oraz Digital Commons-EDIC z Holandią i Włochami.

Głosowanie Parlamentu

Styczniowy 2026 r. raport o suwerenności technologicznej to najambitniejszy dokument polityki cyfrowej Parlamentu Europejskiego. Jego marża 471 do 68 odzwierciedla konsensus przekraczający wszystkie główne linie partyjne.

Nagłówek: podejście „Open Source first" w zamówieniach publicznych — oprogramowanie opracowane za publiczne pieniądze powinno być wydawane na wolnych licencjach. „Public Money, Public Code", jak od lat domaga się FSFE, jest teraz oficjalnym stanowiskiem Parlamentu. Poza tym: Eurostack — kompleksowa europejska infrastruktura od półprzewodników po chmurę. Sovereign Tech Fund w wysokości 10 mld EUR. Pełna jurysdykcja UE nad infrastrukturą chmurową.

Ambicja jest realna. Ale raporty Parlamentu Europejskiego nie są wiążące. Implementacja spoczywa na Komisji i państwach członkowskich.

Co jest faktycznie budowane

Podczas gdy Bruksela głosuje, a Berlin organizuje konferencje, Niemcy, Francja i Holandia faktycznie budują alternatywy open source dla rządowego miejsca pracy.

openDesk, rozwijany przez Centrum Suwerenności Cyfrowej (ZenDiS), integruje Nextcloud, Open-Xchange, Collabora, Jitsi i Element w zunifikowane środowisko pracy. Wersja 1.0 działa od października 2024 r. LaSuite, jej francuski odpowiednik, jest rozwijany przez <span class=“tt” data-tt="• Direction interministérielle du numérique • Koordynuje strategię IT we wszystkich francuskich ministerstwach • Rozwija LaSuite i program „cyfrowych dóbr wspólnych"" data-gl=“dinum”>DINUM. Holandia łączy komponenty z obu platform pod nazwą MijnBureau.

Kluczowy punkt: trzy platformy mogą ze sobą federować. Niemiecki urzędnik może współpracować z francuskim kolegą nad dokumentem bez przechodzenia danych przez amerykańską usługę chmurową.

Dlaczego sceptycyzm jest uzasadniony

Po pierwsze: Gaia-X. Flagowy projekt francusko-niemiecki na rzecz suwerennej infrastruktury chmurowej — uruchomiony w 2019 r. z wielką energią — od tego czasu wyprodukował grupy robocze, konsorcja i dokumenty stanowiskowe — ale niewiele, co administrator systemów mógłby zainstalować.

Po drugie: drenaż talentów. Po trzecie: obciążenie regulacyjne. I po czwarte: czas. Analitycy szacują dekadę lub więcej na istotną przebudowę europejskiej infrastruktury cyfrowej.

Co dalej

Dla organizacji podejmujących decyzje zakupowe, wydarzenia polityczne powyżej tworzą konkretne wyzwalacze działania:

Żadne z tych działań nie zależy od tego, czy ESTIA dostarczy wyniki, ani czy następcy Gaia-X się zmaterializują. To działania, które możesz podjąć dziś.

Źródła


Przegląd tematyczny: Cyfrowa suwerenność w Europie